15 49.0138 8.38624 arrow 0 arrow 1 5000 1 0 horizontal http://www.egaga.pl 300 4000
Jesteśmy blisko dzieci

Chcemy dzieci, ale…

9 czerwca 2017

Coraz mniej przychodzi na świat małych Polaków. Według danych ONZ, Polska znajduje się w ostatniej dziesiątce pod względem dzietności. Wskaźnik dla Polski wynosi obecnie tylko 1,31 (Polska, kraj dzietności niższej niż w Chinach, Obserwator Finansowy, 2016). Rocznie w Polsce rodzi się mniej więcej trzysta pięćdziesiąt tysięcy dzieci. Jednocześnie w naszym kraju nie ma problemu, jeżeli chodzi o chęć posiadania dzieci w ogóle. Aż 86% kobiet deklaruje chęć posiadania dzieci, a tylko 4% Polaków stanowczo opowiada się za byciem bezdzietnymi z wyboru.

W dalszym ciągu 91% Polaków opowiada się za modelem rodziny 2+2 a nawet 2+3. Rodzina z jednym dzieckiem to deklaratywny wybór jedynie 5% Polaków. Problem pojawia się u kobiet posiadających już jedno dziecko, szczególnie tych w przedziale wiekowym 18-31, które w jedynie 19% planują poszerzenie rodziny. Starsze mamy, między 32.-37. r.ż., częściej, bo w 39% deklarują posiadanie kolejnych dzieci (Panel Badawczy Ariadna dla Warsaw Enterprise Institute, 2015 – http://tajnikipolityki.pl/dlaczego-polki-nie-chca-miec-dzieci/).

Za główne przyczyny niskiej dzietności uważa się opóźnianie macierzyństwa, poczucie braku wsparcia instytucjonalnego i ze strony rodziny. Na to ostatnie składają się różne czynniki, na przykład zwiększona mobilność. Jeszcze 25 lat temu większość dorosłych Polaków mieszkało nie dalej niż 20 km od miejsca swojego urodzenia. Ten odsetek znacząco spadł. Z tego wynika, że kobiety częściej rodzą dzieci z dala od mamy, siostry, rodziny – istotnej dla nich sieci wsparcia. W naturalny sposób wpływa to na odsuwanie i opóźnianie decyzji o macierzyństwie. Dla kobiety, która nie może liczyć na wsparcie po urodzeniu dziecka decyzja o macierzyństwie staje się szczególnie trudna. Ważnym, choć często pomijanym, czynnikiem osłabiającym dzietność jest niemożność znalezienia przez kobiety w wieku rozrodczym odpowiedniego partnera. Szansa na dopasowanie między partnerami maleje wprost proporcjonalnie do wzrostu wykształcenia i statusu społecznego kobiet, co jest widoczne w wielkich miastach, gdzie studentek, i kobiet z wyższym wykształceniem, jest więcej niż wykształconych mężczyzn, a w pewnych grupach wiekowych więcej niż mężczyzn w ogóle. Podsumowując trudno o partnera, trudno o wsparcie rodziny i instytucji – trudno i o dziecko.

MŁODA MAMA CORAZ STARSZA

Późne macierzyństwo staje się coraz powszechniejsze wśród Polek. W ostatniej dekadzie aż o 70% wzrosła liczba kobiet, które urodziły dziecko mając 35-39 lat. Większa jest również liczba matek, które zdecydowały się na ciążę po 45 roku życia – panie w wieku 40-45 lat rodziły dzieci o 11% częściej niż wcześniej. Istnieje wiele powodów, dla których decyzje prokreacyjne są odkładane. Obecnie mediana wieku urodzenia pierwszego dziecka w Polsce wynosi 29 lat (Małżeństwo i dzietność w Polsce, GUS 2016, http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/malzenstwa-i-dzietnosc-w-polsce,23,1.html).

Pewnym wytłumaczeniem tego zjawiska jest postrzeganie dzieci w kategoriach „projektu”. Rodzice traktują posiadanie potomstwa jako środek do samospełnienia, który staje się jednym z wielu alternatywnych wyborów zaraz obok kariery, czy udanego związku, przez co czasami schodzi na kolejny plan. Z drugiej strony w związku z rosnącą presją na bycie rodzicem idealnym projekt ten staje się kosztowną inwestycją, a dla wielu „dobrem luksusowym”, na który po prostu nas nie stać. Postrzeganie dziecka jako „projektu” wynika także z obniżonej dzietności. Jeśli mamy jedno dziecko, a nie dwoje czy troje, tym bardziej koncentrujemy na nim swoją uwagę i środki. Ekonomiści opisują to zjawisko używając frazy „odwróconej arytmetyki demograficznej” – im mniej dzieci tym więcej są one „warte”. Jednocześnie badania pokazują (Postawy Prokreacyjne Kobiet, Warszawa 2013, s. 9-10 CBOS 2015 http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_029_13.PDF), że młode kobiety (19-31 lat) deklarują świadome odsuwanie macierzyństwa, bo boją się, że je ono przerośnie – że nie dadzą sobie rady, finansowo, organizacyjnie i emocjonalnie, i że nie otrzymają od najbliższego otoczenia wystarczającego wsparcia.

JASIO JEDYNAK

Połowa dzieci w Polsce wychowuje się bez rodzeństwa (  Model Rodziny, Dane Unicef, www.dzieciwpolsce.pl). Łatwo można obliczyć, że jedynaków jest ponad 2 miliony. Więcej jest chłopców – i choć nie ma na to żadnych badań – można podejrzewać, że decyzję o nieposiadaniu kolejnego dziecka częściej podjęły rodziny, którym od razu urodził się chłopiec. Statystycznie najbardziej prawdopodobne jest, że jedynak ma na imię Jaś. Szczególnie dużo jedynaków jest w wielkich miastach, zwłaszcza na Zachodzie i Północy Polski. I tu, jak w innych kwestiach społecznych, widać dawne granice zaborów. Dlaczego Polacy poprzestają na jednym dziecku? Pytani o bariery przed posiadaniem więcej niż jednego dziecka Polacy wskazują na niewystarczające warunki materialne (74%) oraz obawę przed ich pogorszeniem (61%) (Panel Badawczy Ariadna dla Warsaw Enterprise Institute, 2015, http://tajnikipolityki.pl/dlaczego-polki-nie-chca-miec-dzieci/). Dla porównania 33 % kobiet jest przekonanych, że nie uda im się pogodzić obowiązków zawodowych z opieką nad dzieckiem i że wsparcie instytucjonalne (żłobki, dobra opieka zdrowotna) jest niewystraczające; aż 13 proc. boi się utraty pracy w wyniku ciąży lub po powrocie z urlopu wychowawczego (Polska, kraj dzietności niższej niż w Chinach, Obserwator Finansowy, 2016). Problem powrotu na rynek pracy mamy po urodzeniu dziecka w rzeczywistości nie jest do końca mitem. Co dziesiąta kobieta straciła pracę po powrocie z urlopu macierzyńskiego lub wychowawczego. Jeszcze więcej kobiet, bo aż jedna trzecia, złożyło wypowiedzenie, bo nie miały z kim zostawić dziecka (Postawy Prokreacyjne Kobiet, Warszawa 2013, s. 9-10 CBOS 2015 http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_029_13.PDF). Nikt, ani tata dziecka ani dziadkowie, nie mógł lub nie chciał ich wesprzeć w pogodzeniu obowiązków. Jak wynika z danych w Polsce tylko 33% kobiet może negocjować ze swoim pracodawcą rozkład czasu pracy, w przypadku mężczyzn zaś ten odsetek wynosi 44 proc. (Tamże). Taka sytuacja nie zachęca rodziców, żeby postarali się dla Jasia o siostrzyczkę.

TATUSIOWIE Z WÓZKIEM W PARKU

Urlopy ojcowskie to już nie nowość. Zmienia się także nastawienie do tego rozwiązania – na coraz bardziej pozytywne. Już 65% respondentów (62% kobiet, 53% mężczyzn) nie zgadza się ze stwierdzeniem, że korzystanie z urlopów ojcowskich „zaburza naturalny podział w rodzinie” (Bierca, M. (2014). Urlopy „tacierzyńskie” w Polsce – silny trend czy chwilowa moda? Rozważania w kontekście przemian ról w rodzinie. Studia Socjologiczne, (4 (215)), 41-58). Deklaracje powoli przekładają się na zachowania. Według danych ZUS (Ojcowie wzięli się za dzieci, 2015) w pierwszym roku po wprowadzeniu urlopów ojcowskich w 2010 roku skorzystało z nich dosłownie 75 mężczyzn.

W 2011 roku statystyki poszły do góry i wzrosły do 15 tysięcy mężczyzn, w 2012 roku do 23,3 tysięcy. W 2013 roku ilość ojców korzystających z dedykowanego dla nich urlopu wzrosła do 28,5 tysiąca, by w 2014 roku znacznie wzrosnąć do 129,4 tysiąca mężczyzn. To oznacza, że prawie połowa mężczyzn, którzy zostali ojcami skorzystało z możliwości urlopu. A jaki mają do niego stosunek?

Według badań Marty Biercy (Bierca, M. (2014). Urlopy „tacierzyńskie” w Polsce – silny trend czy chwilowa moda? Rozważania w kontekście przemian ról w rodzinie. Studia Socjologiczne, (4 (215), 41-58). aż 74 % (78% kobiet, 69% mężczyzn) respondentów jest zdania, że „to dobry sposób na zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi”; że urlop macierzyński to udany, zdecydowanie bardziej niż becikowe, instrument wsparcia instytucjonalnego. Podobnie 69% respondentów (72% kobiet, 65% mężczyzn) uważa, że urlopy ojcowskie „przyczyniają się do rozwoju relacji partnerskich w rodzinie”. A zatem wszyscy zadowoleni, że tata może chodzić z wózkiem do parku. Oby tak dalej!

ZBUNTOWANE BABCIE

Najsilniejszym trendem demograficznym XXI wieku jest szybkie starzenie się społeczeństwa na całym świecie. Osób w wieku 50+ jest w Polsce było około 14 mln. W grupach starszych zdecydowanie więcej jest kobiet niż mężczyzn, i zaczynają one walczyć ze stereotypem „babci”, całkowicie oddanej swoim wnukom i pozbawionej własnego życia. Kobiet w wieku 50+ jest w Polsce 7,8 miliona, a tylko 9% potencjalnych babć (w wieku 55-64 lat) opiekuje się wnukami na stałe (choć 80% nie pracuje zawodowo) („Rodzina, ach rodzina… Teczka Trendów w rodzinie, 4P Research Mix, 2015, s. 127-128). To trzykrotnie mniej niż dwadzieścia lat temu. Nie opiekują się, bo…nie chcą. Wpisując w google hasło „babcia nie …” jako druga
w kolejności podpowiedź wyskakuje „babcia nie chce zajmować się wnukiem” (około 70 500 wyników), a na czwartym miejscu „nie musi utrzymywać wnucząt” (około 290 400 wyników). Wyskakujące linki odnoszą nas najczęściej do dyskusji (nierzadko bardzo zażartych) na forach, wymownie ilustrujących, że obecnie system myślenia seniorek się zmienia; zaczynają one postrzegać siebie jako grupę, która ma prawo do odrębności, własnych aspiracji i aktywności. Z badania Polscy Seniorzy przeprowadzonego w 2016 roku przez 4P research mix wynika, że ponad 1/3 seniorek w Polsce to „zbuntowane babcie”, które przekładają zajęcia Zumba Gold (ponad 500 placówek w całej Polsce), uniwersytet trzeciego wieku (95% słuchaczek to kobiety) czy „rozwijanie własnego hobby” (38%) (Tamże) nad opiekę nad wnukami. Babcie się zbuntowały, ruszyły w świat, często z kijami nordic walking, i nie ma co liczyć na to, że wrócą. Samo w sobie to zjawisko wydaje się pozytywne, ale rodzi konflikt między mami i babciami, jako, że te ostatnie nie chcą aktywnie uczestniczyć w opiece nad wnukami, choć same kilkadziesiąt lat wcześniej ze wsparcia swoich matek często korzystały. Zmieniły się oczekiwania babć wobec świata, ale oczekiwania młodych mam wobec babć już niekoniecznie. Oczekują one pomocy, zaangażowania, wsparcia, które wobec powyższych zmian niekoniecznie otrzymują w zadowalającym je stopniu.

dr Agata Grabowska – socjolog, ekspert kampanii Emolium „Wspieramy Was od 1. dnia”